Kliknij tutaj --> 🐶 jak nauczyc sie na sprawdzian w jeden dzien
A ja czuję się jakbym stała w miejscu jak muł. Ja nawet w powolnej technice nauczania nie poznam języka. Poblokowałam się tak, że … szkoda słów. Ale ten artykuł przeczytałam do końca, gdzie przy innych po połowie gaszę temat. Chciałabym umieć porozumiewać się w j. angielskim i czuć się komfortowo. Serdecznie pozdrawiam. Ania
Nie oczekuj, że nauczysz się jej w jeden dzień. Po prostu cierpliwie ćwicz i w końcu opanujesz ją. Trzy przykładowe ćwiczenia, które możesz wykonywać: Powtarzaj tabliczkę mnożenia na głos. Spróbuj rozwiązać zadania z tabliczki mnożenia bez patrzenia na nią. Używaj tabliczki mnożenia do rozwiązywania problemów w życiu
zrób tzw. fiszki. Robienie ich trochę zajmie, ale to jest chyba najlepszy sposób na naukę słówek. Polega to na tym że dzielisz kartkę, powiedzmy A4 na kwadraciki, prostokąty, obojętnie, nie muszą być równe, staranne itp. Mniej więcej kwadraty o boku 2-3 cm;p na jednej stronie piszesz słówko, np być ( po polsku) a na drugiej
To jest przedmiot o substancjach oraz ich przetworzeniach. Trudno zdefiniować, jak nauczyć się chemii od zera, odwiedziwszy tylko jedną albo dwie lekcji. Niektórzy mają komplikacje nawet po dwóch, trzech latach nauki. Przyczyn temu może być kilka: trudność zapamiętywania informacji teoretycznych, które zawierają mnóstwo
Znam takich, którzy by się do kolosa na studiach nauczyli w jeden dzień. Zamiast siedzieć na zapytaju/komputerze, zacznij się uczyć. Siedź nad książkami tak z 2 godziny z przerwami po kilka minut, twoja sytuacja na pewno się nie pogorszy
Site De Rencontres 100 Gratuit Sans Inscription. Nauka matematyki sprawia wielu z nas trudności. Czasem to tylko chwilowe opuszczenie się w nauce, a czasem problem trwały, wymagający interwencji i pomocy specjalistycznej. Z trudnościami nauki przedmiotów ścisłych może wiązać się szereg zaburzeń jak skrzyżowana lateralizacja, dysleksja, dyskalkulia. Niektóre powodują problemy z matematyką, inne są przyczyną problemów, zawsze jednak potrzebna jest pomoc i nie wystarczy korepetytor z matematyki, ale także fachowiec pedagog. Warto zastanowić się dlaczego tak się dzieje. Otóż winę ponoszą najczęściej nasi pierwsi nauczyciele, którzy nie przykładają dużej uwagi do opanowania kardynalnych podstaw w swoim czasie. Najczęściej trudności z matematyką nie wynikają z braku zdolności matematycznych, ale z braku zrozumienia królowej nauk, a to bierze się nie skądinąd jak ze słabo rozwiniętego myślenia logicznego, wnioskowania. Umiejętności matematyczne nabywamy w drodze osobistych doświadczeń od niemowlęctwa, dynamiczny ich rozwój przypada na okres przedszkolny, kiedy to opanowujemy matematykę konkretną, pojęcie liczb, większości, mniejszości, zbiorów, szeregów. Poświęcenie uwagi dziecku na tym etapie i rozwinięcie tychże zdolności u kilkulatka owocuje z czasem nie tylko łatwością nauki przedmiotów ścisłych, ale i kreatywnością, giętkością umysłu, szybkim przyswajaniem języków obcych, wyszukiwaniem analogii i anomalii, jak i intuicją, z czasem wyczuciem biznesowym. Tym samym nauka przez zabawę pomaga w nauce matematyki, niemniej co zrobić, kiedy na naukę przez zabawę jest już za późno? Otóż na naukę nigdy nie jest zbyt późno, czasem zamiast trudzić się nauką matematyki na poziomie gimnazjum warto wrócić się do przedszkola i utrwalić fundamenty matematyczne, które pozwolą zrozumieć matematykę abstrakcyjną i zależności w niej występujące. Jak pomóc sobie w nauce matematyki? Przede wszystkim musimy rozeznać nasze słabe punkty. Dobrze jest wiedzieć z czym mamy problem, czego nie rozumiemy oraz co mamy opanowane do perfekcji i możemy pominąć w nauce, a wykorzystać do zrozumienia poszczególnych zagadnień. Prócz identyfikacji braków i zaległości warto jest znaleźć przyczynę wystąpienia owych problemów w nauce. Jeśli są one łatwe do zidentyfikowania można je spróbować wyeliminować, jak chociażby zmienić metodę nauki lub nauczyciela, zadbać o lepszą motywację, wyposażyć się w odpowiednie pomoce dydaktyczne, wspomóc korepetycjami itp. Wiedząc w czym jest problem znacznie łatwiej jest podjąć określone działania zmierzające do celu, jakim jest efektywna nauka matematyki. By usprawnić sobie naukę warto jest zadbać o plan nauki, dzięki któremu można opanować materiał w określonym porządku, a przy tym monitorować swoje postępy w nauce. Dzieląc materiał na mniejsze partie pozwala zaplanować naukę w czasie. Harmonogram nauki pomaga w panowaniu nad tym, co już mamy za sobą i co jeszcze musimy powtórzyć i poznać, niemniej jeśli korepetycje z matematyki w Warszawie polegają wyłącznie na uzupełnianiu wiedzy, czy też poszerzaniu jej o ciekawostki matematyczne nie jest konieczny ich plan, bowiem bazuje on na aktualnych potrzebach ucznia. Przeczytaj też: Efektywność nauki matematyki możemy podnieść także systematyczną nauką. W tym poza motywacją pomóc nam mogą programy edukacyjne, które pilnują tego, aby codziennie wykonać chociaż jedno zadanie. Przodują w tym aplikacje mobilne, dzięki którym w małych dawkach wiedzy możemy poznawać matematykę bez trudu i wysiłku, zupełnie przy okazji. Pojedyncza lekcja to zaledwie kilka minut, które każdy może wygospodarować w ciągu dnia na naukę. Najszybciej, najłatwiej i najtrwalej uczymy się nie mając świadomości, iż jest to nauka. Jeśli tylko mamy taką możliwość, aby zabawa, rozrywka miała walory edukacyjne, byśmy mogli robić to co lubimy i jak lubimy a przy okazji się uczyć to winniśmy skorzystać z tej opcji. Czasem dobrym rozwiązaniem jest gra edukacyjna, czasem quizy, czasem dyskusje na forum internetowym. Każdy ma własny sposób na naukę. Osobiste poszukiwania informacji, zdobywanie wiedzy poprzez szperanie w sieci, przeglądanie blogów, serwisów www sprzyja nauce. Bywa, iż wystarczy znaleźć daną informację, by ją zapamiętać, by zrozumieć nie trzeba jej powtarzać i utrwalać. Tak jest w przypadku osobistych doświadczeń. Niestety nie wszystkie zagadnienia matematyczne, nie na każdym etapie nauki możemy doświadczyć matematyki. W przypadku prostych zadań, działań możemy na konkretach przeliczać i eksperymentować rozrysowując figury, układając szeregi i zbiory itp. Niestety matematyka abstrakcyjna wymaga zaangażowania wyobraźni, do czego przydaje się nasza kreatywność i umiejętność logicznego łączenia faktów, bez elementu dotknięcia. Nie bez powodu korepetycje z matematyki w Warszawie to głównie rozwiązywanie zadań, różnych, rozmaitych typów ćwiczeń. Ćwiczenia czynią mistrza, stąd warto jest osobiście rozwiązać kilka, kilkanaście, a czasem kilkadziesiąt ćwiczeń, by zapamiętać sposób rozwiązania i zasadę na długie lata. Zdobywanie doświadczeń matematycznych jest niezmiernie ważne dla dzieci, które dopiero w matematyce raczkują. Doświadczenie poszczególnych pojęć pozwala ugruntować wiedzę i wykorzystać ją w przyszłości z pożytkiem dla nauki. Przeczytaj też: By naukę matematyki usprawnić warto jest dopasować metody nauki i warunki nauki do własnych preferencji. Ucząc się tak jak lubimy, skupiając się na zadaniu, mogąc się skoncentrować możemy nauczyć się więcej. Wybór pomocy dydaktycznych na rynku jest co najmniej ogromny, warto jest pokusić się o takie materiały, zbiory zadań, z których będzie się nam komfortowo korzystało i miło uczyło. Warunki nauki to nie tylko biurko, oświetlenie, cisza, ale także odpowiednia pora dnia, wypoczęty umysł, odprężenie i motywacja do nauki. Wierząc w swoje możliwości możemy pokonywać kolejne trudności z zapałem. Najbardziej optymalną formą nauki, która ma szansę sprostać wszystkim wymogom idealnie zorganizowanej nauki są korepetycje z matematyki w Warszawie online. Dzięki połączeniu przez Skype uczyć możemy się wszędzie tam gdzie zechcemy i mamy zasięg internetu. Tym samym możemy uczyć się w dowolnych porach dnia, nocy. Co więcej skorzystać możemy nie tylko z zadań do pobrania, wykładów nagranych na YT, czy serwisów edukacyjnych ale i korepetycji indywidualnych, idealnie dostosowanych do naszych potrzeb, obejmujących materiał z jakim sobie nie radzimy i doskonale nas mobilizujących, dyscyplinujących do nauki. Okresowa weryfikacja wiedzy przez obiektywnego korepetytora to kolejny atut poprawiający efektywność nauki. Żeby zmotywować się do nauki warto jest mieć autorytet, który podniesie naszą samoocenę, wspomoże dobrym słowem, a przede wszystkim jest godny zaufania i pomocny w nauce. Tym autorytetem może być nauczyciel online, dostępny zawsze, gdy go potrzebujemy bądź organizujący nam naukę stale, cyklicznie. Podsumowując, na efektywność nauki matematyki ma wpływ wiele czynników. Niektóre z nich są od nas niezależne, jednak na większość mamy realny wpływ, mogąc zmienić metodę nauki lub nauczyciela, bądź podejście do wiedzy. Intensywna nauka nie zawsze jest lepsza, chociaż pomaga w osiąganiu zamierzonych celów, które wydawały się wcześniej nie do osiągnięcia. Na korepetycje z matematyki w Warszawie zapraszamy na stronę Preply:
OTO ZASADY DAWIDA BAGIŃSKIEGO, byłego studenta PWr. 5 lat studiowałem na Politechnice Wrocławskiej na wydziale Elektronika i Telekomunikacja. Po 5 latach zdobyłem tytuł Magistra Inżyniera Telekomunikacji Ruchowej. Wiem jak to jest być studentem i jak to jest przygotowywać się do egzaminów. W swojej karierze studenckiej oblałem zaledwie 1 przedmiot. Dlaczego? Bo nie poszedłem na egzamin. Wyjechałem dzień wcześniej na wakacje 😊😅 Powiem szczerze, że nie byłem też osobą, która lubiła naukę skomplikowanych i technicznych rzeczy. W szczególności jeżeli materiału było naprawdę dużo np. 700 stron układów elektronicznych. Na Polibudzie przetrwali nie tylko najlepsi, ale też Ci, którzy lepiej przygotowali się do egzaminu. Jak przygotować się do egzaminu?Jakie są moje sposoby? Oto moje zasady: 1. Egzamin zaliczają Ci, którzy odpowiedzą poprawnie na pytania, nie Ci, którzy uczyli się więcej. Dlatego w pierwszej kolejności zawsze szukałem egzaminów z ostatnich 3-5 lat. Prawda jet taka, że przedmioty z roku na rok praktycznie się nie zmieniają. Zawsze jest jakiś zestaw pytań i zagadnień, a kilka/ kilkanaście z nich trafia do egzaminu. Sprawdzając testy z ostatnich 3-5 lat trafia się na 80-90% wszystkich możliwych zagadnień. 2. Posegreguj pytania i poszukaj między nimi części wspólnych To mój kolejny krok. Podam przykład. Ja nie umiem mówić w języku francuskim, ale to nie powstrzymało mnie przed tym, aby egzamin końcowy zaliczyć na ocenę 4 lub – dokładnie nie pamiętam. Jak to zrobiłem? Zauważyłem, że na francuskim należało opisać lub opowiedzieć o takich tematach jak: Jak wygląda twoje wymarzone mieszkanie? – na jednym z egzaminów Jak wygląda twoje obecne mieszkanie? – na drugim z egzaminów Opisz mieszkanie swoich rodziców? – na trzecim egzaminie. Tak naprawdę na te trzy pytania mogę powiedzieć dokładnie to samo. Przecież osoba, która mnie ocenia nie wie czy mieszkanie moich rodziców, będzie tym moim wymarzonym czy nie. Dla tej osoby liczy się jakich używam słów i konstrukcji gramatycznych. Po analizie egzaminów zauważyłem, że gdy nauczę się 3 tematów to pokryję 90% pytań pisemnych i ustnych. Jeżeli zastanawiasz się, jak przygotować się do egzaminu z przedmiotu, którego w ogóle “nie czujesz”, to dobrze jest poznać schemat wg którego sprawdzana jest wiedza z niego i “rozpracować” ten schamat. 3. Przygotuj idealną wersję odpowiedzi W takiej sytuacji przygotowuję sobie idealną wersję pisemną i ustną. Uczę się ich, a następnie idę na egzamin. Zazwyczaj nauka na egzamin zajmowała mi od 2 do 4 dni. W przypadku trudniejszych przedmiotów około 7 – 10 dni. Jednak, jeśli dowiadywałem się o egzaminie z jakiś powodów nagle lub nie miałem możliwości zacząć wcześniej, to powyższe rady gwarantowały mi zaliczenie go, mimo tego, że zacząłem się do niego przygotowywać dzień wcześniej. 4. Jesteś przygotowany na 60-80% pytań? Jeżeli masz czas, ucz się dalej. Tylko zrobienie pierwszych 3 kroków sprawi, że egzamin zakończy się sukcesem. Mimo wszystko zachęcam Cię do nauki pozostałych zagadnień. Prawda jest taka, że w życiu procentuje to, co rozumiemy i to, co potrafimy zastosować w praktyce. Ja zawsze brałem z uczelni te przedmioty i zagadnienia, które były dla mnie interesujące, a następnie uczyłem się ich dla siebie. Miałem na uczelni wielu wspaniałych wykładowców, którzy w moich oczach są prawdziwymi ludźmi sukcesu. Dzięki nim nauczyłem się, jak działają nowe technologie i wyrobiłem w sobie umiejętność analitycznego i przestrzennego myślenia. To dzisiaj procentuje na szkoleniach z Facebooka. Widząc algorytmy jego działania rozumiem je lepiej od innych. A dzięki technicznemu podejściu potrafię je wytłumaczyć w zrozumiały sposób. Dlatego to, co musisz zaliczyć, to zalicz, ale to co jest ważne i fajne – rozwijaj na własną rękę. Uczelnia nie ma Cię nauczyć, a uczyć. Rolą Ucznia jest natomiast nauczyć się. Czy skorzystasz z tej możliwości? PS. Macie jakieś swoje magiczne “techniki” na przygotowanie się do egzaminu w ekspresowym tempie? Dajcie znać! Zbliża się sesja i warto pomóc studentom, ogarnąć ją sprawnie i przyjemnie 😁!
Sposoby na sesję. 7 porad weterana na efektywne zaliczenie sesji Sesja to dla studentów czas wojny. Czas miecza i topora. Czas pogardy. Studenci muszą zabunkrować się z podręcznikami, przygotować ostrą amunicję w postaci ściąg, przeprowadzić wywiad szpiegowski wśród starszych rocznikówi ruszyć na wojnę o pozytywne oceny. Dla studenta, każdy egzamin, to oddzielna bitwa, z której może on wyjść zwycięsko lub wrócić na tarczy. Tylko dzięki pozytywnym ocenom, student może tę wojnę wygrać i zawrzeć pokój na zwycięskich warunkach. Ale jak to zrobić? Czy są jakieś sposoby na sesję, które pozwolą ją przetrwać, ograniczyć straty i jednocześnie zmaksymalizować osiągane korzyści? Sesja, tak jak każda wojna, rządzi się swoimi prawami. Te prawa znane są nielicznym. Tylko Ci, którzy już niejednokrotnie stawali w szranki z wrogiem i wychodzili z tych pojedynków obronną ręką, znają tajemne sposoby na sesję i wiedzą jak przetrwać. O tym, jakie mam sposoby na sesję możesz przeczytać niżej. Jednak bacz, że wiedzę tę zdobyłem przelewając własną krew i jest ona bardzo cenna. Wykorzystaj ją mądrze 🙂 Trzy podejścia do wroga To jakie sposoby na sesję będą Ci potrzebne zależy od kilku czynników. Zasadniczo istnieją trzy podejścia, które Ty jako student możesz przejawiać: Wystarczą Ci same tróje. Chcesz jak najszybciej zaliczyć wszystkie przedmioty, tracąc jak najmniej czasu na naukę, bo masz ważniejsze sprawy na głowie. Nie ważne, czy zaliczysz w pierwszym czy w drugim jest dla Ciebie stresującym doświadczeniem, wolisz się dobrze przygotować i chcesz wszystko zaliczyć w pierwszym terminie. Drugi termin jest absolutnie otrzymać stypendium rektora i wiesz że będziesz musiał się postarać o wysokie stopnie. Zastanów się teraz, które podejście jest Ci bliższe. To ważne, ponieważ nie będziesz tracił czasu na osiąganie rezultatów, których nie potrzebujesz. Już wiesz co chcesz osiągnąć? Dobrze, przejdźmy zatem do meritum… #1 Jeden egzamin naraz To jest moja złota zasada i świetnie sprawdza się nie tylko w sesji, ale i w życiu. Na czym polega? A no na tym, że do egzaminów podchodzę po kolei. Czyli jak mam 6 egzaminów, to zapominam o 5 i skupiam się tylko na jednym. Następnie, po napisaniu tego egzaminu, przechodzę do następnego i tak aż napiszę je wszystkie. Zauważyłem, że takie podejście sprawdza się u mnie bardzo dobrze, ponieważ się nie rozpraszam i nie miesza mi się materiał z różnych przedmiotów. A co jeżeli mam dwa lub trzy egzaminy jednego dnia? W takim przypadku warto by zacząć uczyć się jak najwcześniej 😉 Jednak, znając realia, wiem, że zawsze jest coś lepszego do zrobienia i jakimś cudem nauka idzie na sam koniec. Dlatego tu zasadniczo najlepiej sprawdza się podejście przygotowania się do najtrudniejszego egzaminu, resztę mając nadzieję zdać przy pomocy szczęścia lub ,,pomocy naukowych”. #2 Posiądź wiedzę tajemną Ten punkt jest kluczowy. Dzięki temu masz większe szanse na stypendium dla najlepszych studentów, jak i łatwe i bezstresowe zaliczenie danego przedmiotu. Odpowiedź jest w poniższym filmiku. Jeśli nie chciało Ci się go oglądać to tą wiedzę tajmeną możesz znaleźć u swoich znajomych z roku wyżej. Podpytaj ich: co było na egzaminie, z czego się uczyli i jak trudno było zaliczyć dany przedmiot. Co zrobić, gdy nie znasz nikogo z roku wyżej? W takim przypadku najlepiej odszukać materiały, które są opublikowane na facebookowych grupach poprzedniego rocznika lub na serwisach typu chomikuj. Jest też inne bardziej długoterminowe rozwiązanie – zapisz się do organizacji studenckiej. #3 Uważaj na zasadzki Wróg czycha na Ciebie wszędzie i w każdej chwili próbuje odwrócić Twoją uwagę, by następnie zaatakować znienacka. A to wchodzisz na insta obejrzeć parę storiesów i wsiąkasz na 30 minut, a to znajomy podesłał Ci jakiegoś mema albo filmik na youtubie, a to ,,długo” się uczysz i robisz sobie przerwę na netfixa, po czym się okazuje że zamiast jednego odcinka serialu obejrzałeś dziesięć. Ba, nawet zacząłeś sprzątać swoje mieszkanie. Robisz wszystko, ale to absolutnie wszystko, żeby tylko się nie uczyć. Brzmi znajomo? Co robić by nie rozpraszać się co chwila i skupić na egzaminach? Posprzątaj pokój, w którym będziesz się uczył. W czystych miejscach człowiekowi lepiej się uczy i bałagan nie będzie Cię Wifi. Koniec z Facebookiem i innymi pożeraczami do jakiegoś innego miejsca, w którym będziesz miał ograniczone możliwości działania. Wielu moich znajomych lubi się uczyć w bibliotekach. Nie mogą robić nic oprócz uczenia się i to ich motywuje do sobie zawczasu przekąski, żeby nie biegać co chwila do lodówki i nie podjadać. Moją ulubioną przekąską są orzeszki ziemne, które mógłbym zjeść w każdych czujesz, że odpływasz i nie możesz się skupić zrób sobie przerwę. Taką podczas, której Twój mózg się dotleni i łatwiej będziesz przyswajać informacje. Osobiście lubię chodzić na spacery. #4 Zorganizuj kółko różańcowe Przez długi czas uważałem, że nie należę do osób, które mogłyby się uczyć w grupie. Wolałem w ciszy i spokoju odprawiać moje własne rytuały uczenia się, ale częściowo zmieniłem zdanie. Dalej uważam, że samodzielne uczenie się jest w moim przypadku bardziej efektywne, ale czasami warto zmienić taktykę, by zaskoczyć wroga. Dlaczego czasami lepiej jest pracować w grupie? Pracując w grupie, jesteś w stanie pracować dłużej bez przerw. Zawsze, gdy zbieraliśmy się na statystykę potrafiliśmy siedzieć nad zadaniami od rana do wieczora. Gdybym był sam, nigdy by mi się to nie innych. Jeżeli nie będziesz mógł zrozumieć zadania lub zagadnienia, to ktoś Ci będzie w stanie je na bieżąco wytłumaczyć. Lepsza motywacja i morale. Im trudniejszy egzamin, tym bardziej wisielczy humor się udziela i chęć poradzenia sobie z tematem. #5 Relax & take it easy Panikowanie i zamartwianie się, że sobie nie poradzisz jest olbrzymią stratą czasu. Tracisz w ten sposób czas, który jest Ci przecież potrzebny do nauczenia się na egzaminy i do spania. Jeżeli ciągle wybiegasz w przyszłość, to nie jesteś w stanie się skupić na tu i teraz. Zrób 10 głębokich wdechów, weź prysznic lub napij się melisy. Sam wiesz co Cię najbardziej uspokaja 😉 #6 Idź na egzamin, nawet jak nic nie umiesz Możesz wmawiać sobie, że nie ma sensu, bo tylko się wygłupisz. Rozumiem to uczucie, ale zwróć uwagę na jedną bardzo ważną kwestię. Nie ważne czy pójdziesz na egzamin i nie zaliczysz, czy postanowisz zostać w domu, rezultat będzie ten sam. Nie zaliczysz i będziesz miał wpisaną 2. Różnica jest tylko taka, że jak pójdziesz to masz szansę, choćby nawet minimalną, na zdanie egzaminu. Może akurat jakimś cudem wstrzelisz się w pytania albo uda Ci się innymi mniej etycznymi metodami odpowiedzieć na pytania i przedmiot zaliczyć. Tak czy inaczej, nie masz nic do stracenia, a wiele do zyskania. Cuda się zdarzają. #7 Pamiętaj, masz dwa terminy Nie zaliczyłeś w pierwszym terminie? To jeszcze nie koniec świata. Każdy może mieć gorszy dzień, trafić na te złe pytania czy potrzebować więcej czasu, by zrozumieć dany materiał. To nic złego. Podrzucisz mi swoje ulubione sposoby na zaliczanie egzaminów?
Dlaczego zdasz obronę, jak wyglądała moja i jak się do niej przygotowałam. 9 lipca, 2016 Obrona to taki dziwny czas. Wszyscy wiedzą, że kiedyś nadejdzie ale nikt nie wie, jak to będzie wyglądać. Za sobą mam tylko jedną obronę, więc nie jestem żadnym guru, ale mogę opowiedzieć, jak to u mnie to wyglądało. Dlaczego zdasz obronę? Wiem, że dużo osób stresuje się obroną, ale pomyślcie sobie, że prawdopodobieństwo oblania obrony jest bardzo, bardzo nikłe z kilku prostych powodów: 1. Przede wszystkim obrona to formalność i słyszę o tym od studentów z różnych kierunków. To takie przypieczętowanie wszystkich lat starań. Ma zupełnie inny klimat niż zwykły egzamin. 2. Wykładowcom nie chce się przychodzić na poprawki – Wam by się chciało? 3. Obrona polega na bronieniu swojej pracy, więc jeżeli ją napisałeś (bo napisałeś, prawda?), to nie powinna stanowić dla Ciebie problemu. Dodatkowe zagadnienia, które poruszane są podczas obrony to i tak znacznie mniej nauki niż miałeś wcześniej. Gdzieś tam krążą legendy o osobach, które nie zdały obrony, ale nigdy nie wiemy, jak ci ludzie do tego podeszli. Sami odpowiadamy za swoje poczynania, więc jeżeli słyszeliście o studentach, którzy nie zaliczyli obrony, to nie porównujcie ich do siebie, bo nie ma dwóch identycznych sytuacji. Gdy jesteś przygotowany, to nic złego nie może się stać, a w ramach walki ze stresem polecam mój tekst na temat tego, jak nie stresować się studiami. Jak przygotowywałam się do obrony? Podczas mojej obrony nie byłam zbytnio zestresowana. Większy stres przeżyłam, gdy maluch Oskara nie chciał odpalić niż wchodząc do sali egzaminacyjnej. Moja obrona składała się z: 1. Pytań do pracy. 2. Pytań do 3 wybranych zagadnień. Do obrony nie przygotowywałam się długo, ale była to uciążliwa praca, chociaż temat zagadnień wydawał się lekki. Był nim przemysł modowy i tekstylny w Niemczech. Większość informacji po prostu mnie ciekawiła. Czytałam o historii marek o przekrętach firmy KIK, o pożarach w ich fabrykach. Zainteresowałam się jeszcze bardziej produkcją ubrań, co było jednym z czynników, który zachęcił mnie do ograniczenia zakupów, więc nauka do obrony nie poszła na marne, a mogłam wynieść z niej jakąś lekcję. Najgorsze oczywiście było wkuwanie historii marek z dokładnymi datami i nazwiskami zmieniających się właścicieli. Rok temu stosowałam mapy myśli bardzo często, dlatego nie mam pojęcia, co mi odbiło, że nie przygotowałam ich na obronę. Na pewno nie popełnię tego błędu ponownie podczas następnej obrony (i obron? ;D).Mój temat nie wymagał jakiś specjalnych źródeł naukowych, więc ciocia Wikipedia dała radę. Wierzę, że nie tylko w moim przypadku. 😀 1. Podzieliłam zagadnienia na ilość dni, która pozostała mi do obrony. 2. Wstawałam wcześnie rano, żeby mieć więcej czasu na naukę. 3. Wynotowywałam najważniejsze informacje z Wiki w postaci normalnych notatek (beznadzieja, następnym razem zrobię mapy myśli). 4. Dzień przed obroną zostawiłam sobie na ponowne przeczytanie mojej pracy. To bardzo ważny punkt. Możliwe, że ostatni raz czytaliście swoją pracę miesiąc temu, a więc warto ją odświeżyć. 5. Przygotowałam odpowiedzi na możliwe pytania. To kolejny sprytny punkt, który sprawdzał się u mnie wielokrotnie. Zawsze, któreś z tych pytań, które sobie wymyśliłam pada podczas egzaminu. Przygotujcie sobie gotowe odpowiedzi na pytania, które może zadać komisja. Czasem studenci boją się, że „zapyta mnie o to i o to”. Przecież to super, że wiedzą, jakich pytań się spodziewać! Przygotujcie na nie perfekcyjne odpowiedzi i tyle. 6. Nie uczyłam się dzień przed obroną. Jak wyglądała moja obrona? Co do samej obrony, wyobrażenia były oczywiście znacznie bardzie przerysowane niż rzeczywistość. Gdy przyszliśmy do sali, na ławce leżała zakurzona, zielona płachta, której używa się też w szkołach albo podczas wyborów. Dziwne było to, że sami musieliśmy sobie ją rozłożyć i przygotować salę. Ten początek dnia odebrał całej powagi sytuacji. Wydaje mi się, że ten stres podczas obrony a także egzaminów tworzą właśnie drobnostki. Wykładowcy w garniturach, elegancko ubrani studenci, no i ta płachta na stole. Dlatego dobrym sposobem na rozładowanie stresu podczas obrony jest wyobrażenie sobie, że wszyscy znajdujecie się teraz na plaży i toczycie rozmowę pijąc drinki z kokosa. Wyobraźcie sobie własnego promotora w czymś takim – to musi zbić stres! I tak siedziałam sobie w sali obok ze spuszczonymi ze stołu nogami, czytałam notatki i żartowałam z innymi. Co chwilę ktoś wychodził z uśmiechem na twarzy, więc nie było się czego bać. Kiedy nadeszła moja kolej napięcie lekko wzrosło. Na początku trzeba podpisać jakieś papiery, które czytałam, ale i tak nie rozumiałam, co czytam, więc podpisałam nie kończąc nawet lektury. Po prostu to podpiszcie, przecież chcecie się obronić. Moja komisja była bardzo ludzka i jeszcze przed rozmową próbowali rozluźnić atmosferę zadając pytania dotyczące mojego miejsca urodzenia i zamieszkania. Nie wiem, czy wszyscy przeprowadzają taki „small talk”, ale powinni, bo to pomocne! Wiadomo, są i tacy, którzy chcą, żebyśmy się stresowali. Jakby miało to kogoś zmotywować (nigdy nie motywuje). Stres nie jest motywatorem to tylko strach przed porażką a nie motywacja. Po pierwszym pytaniu dotyczącym opisania historii jakiejś marki wystrzeliłam jak burza i recytowałam wszystko niczym kobieta czytająca informacje. To dlatego, że to pytanie należało do tych, które wcześniej uznałam za możliwe i przygotowałam na nie odpowiedzi. Drugie pytanie było nieco gorsze, bo dotyczyło filmu, który widziałam 10 miesięcy wcześniej i nie za bardzo go pamiętałam, a w mojej pracy nie miał on dużego znaczenia. Tak w ogóle to tematem mojej pracy licencjackiej były sposoby ucieczek przez Mur Berliński. Byłam bardzo zadowolona z wyboru, dużo czytałam o tym, co ludzie byli w stanie zrobić, by zmienić swoje życie. Po napisaniu 2. rozdziału zawierającego wszystkie rodzaje ucieczek z wschodnich Niemiec, nie miałam już o czym pisać, więc w 3. rozdziale zebrałam filmy fabularne i dokumentalne, oraz materiały z telewizji mówiące o ucieczkach przez mur. I w tej nieszczęśliwej części znajdował się owy film. Odpowiedziałam jakąś okrężną drogą na pytanie i nie brzmiało to za dobrze, ale wiecie co? Zdałam. Jak wielu. Wiem, że to puste słowa, ale napiszę. Nie stresujcie się obroną! Tyle już przeszliście, że ona nie może być dla Was przeszkodą. Trzymam za Was kciuki, a tych którzy już się obronili zachęcam do krótkiej relacji w komentarzach. Może ktoś dzięki Wam oszczędzi sobie stresu. Do następnego czytania! Ania Bądźmy w kontakcie na Instagramie! 🙂 42 odpowiedzi Aniu jesteś wspaniała! Na chwilę obecną ten tekst jest dla mnie jak znalazł, bo we wtorek mam obronę. Mój temat to „Badanie poziomu aktywności fizycznej studentów za pomocą międzynarodowego kwestionariusza aktywności fizycznej IPAQ”. Ja nie wymyślałam tematu, tylko każdemu przydzielano. Koleżanka miała podobny temat tylko wśród młodzieży szkół średnich i na egzaminie miała pytanie w jaki sposób można zwiększyć poziom aktywności fizycznej wśród tych osób. Boję się, bo mogą mi zadać podobne pytanie co zrobić żeby więcej studentów uprawiało aktywność fizyczną i nie mam pojęcia jak odpowiedzieć na to pytanie. Może masz jakiś pomysł, żeby studenci częściej się ruszali? 🙂 Więcej lekcji wfu? 😀 atrakcyjne ceny biletów na basen, zniżki dla studentów danej uczelni na jej obiekty sportowe (siłownia, basen, cokolwiek innego co mają), wcześniejsze kończenie zajęć (nie mniej, tylko bardziej upakowane jak w szkole albo pracy), bo jak mam zajęcia jedne rano drugie w południe a trzecie wieczorem to mi się już nie chce nigdzie chodzić. Ewentualnie mogą być wieczorem ale też upakowane, żebym rano miała wolne. Różnorodne zajęcia sportowe w ranach takich 'kółek’ jak w szkołach są. No to takie moje pomysły, może ci się do czegoś przydadzą 😉 Ooo ciekawy temat! @@hermiona158:disqus dała świetne przykładowe odpowiedzi. Fajnie by było, gdyby właśnie uczelnia wspierała finansowo takie zniżki lub dawała dofinansowanie do karnetów. Faktycznie studentom trzeba dać też więcej czasu, by po prostu mieli możliwość uprawiania ruchu. Warto byłoby też podczas jakiś zajęć z BHP czy innych dodatków mówić o tym, jak ważny jest ruch. Fajne byłyby też jakieś zawody między uczelniane, ale nie takie, gdzie uczelnie wystawiają do biegu najlepszych, tylko każdy może iść. Studenci chodzą na imprezy, to może jakieś kursy na dyskotekach. ;D Jak coś mi jeszze wpadnie do głowy to dam znać. 😉 Dzięki Wam dziewczyny za super rady ! 🙂 Odezwę się we wtorek jak mi poszło i czy miałam takie pytanie 😀 Tak na marginesie nie studiuję na żadnym AWF-ie, tylko turystykę i rekreację, ale bardziej mi do rekreacji niż do turystyki ;p Hahaha! Koniecznie się odezwij, trzymamy mocno kciuki! :* Hej, obroniłam się! 😀 Był niemiłosierny stres, że aż komisja to zauważyła, a prodziekan proponował mi cukierka na odstresowanie (odmówiłam). Trochę się zamotałam przy odpowiedzi, że promotorka musiała mi podpowiadać o czym mam mówić. Dałam radę i jest na koniec 4,5. Pytanie dotyczące pracy dotyczyło jakie formy aktywności fizycznej zaproponowałabym studentom. Odpowiedziałam, że jazdę na rowerze, bieganie, gimnastykę, ponieważ są to ćwiczenia nie wymagające zbyt dużych umiejętności, takie zajęcia są za darmo w przeciwieństwie np. do siłowni czy basenu, gdzie za wejście trzeba płacić i są to ćwiczenia aerobowe, mające pozytywny wpływ na organizm człowieka. Nie padło pytanie takie jak miała koleżanka. 🙂 Świetna ocena, gratulacje! Sprytnie odpowiedziałaś na to pytanie. Teraz życzę udanych wakacji. 🙂 Ja mam za sobą 3 obrony i faktycznie to nic strasznego 🙂 Oczywiście lekki stresik jest zawsze, ale tak jak napisałaś, większość promotorów podchodzi do tego, jak do formalności. Przed obroną dobrze jest się wyspać i dokładnie przeczytać swoją pracę. Ważne jest, aby przygotować się na pytania „czemu wybrała pani taki temat?”, „Co było dla Pani największym wyzwaniem podczas pisania pracy?” albo „w jaki sposób pisanie pracy wpłynęło na pani poglądy w tym temacie” – recenzent albo przewodniczący komisji, który z reguły nie czyta pracy często zadaje takie pytania 🙂 Pozdrawiam 🙂 Słuszna uwaga! Mojemu chłopakowi zadał pytanie dotyczące mojej pracy, bo myślał, że pisaliśmy o tym samym, a tak nie było. ;p Obiecuje, ze skomentuje jak już bede po obronie, którą mam w środę xd Trzymam za słowo! 🙂 Dobra, już mogę 😉 Otóż moja obrona była jak to zwykle bywa bardziej przerażająca w moich myślach i snach niż na żywo 😉 Wchodziliśmy parami, losowaliśmy pytania, dostawialiśmy kartki i długopisy i na spokojnie mogliśmy się przygotować. Potem prezentacja swojej pracy, rozmowa na jej temat (ale to w sumie tylko wtedy jak komisja się zaciekawiła, niektórzy nie rozmawiali na temat pracy) i odpwoiedź na pytania, na które już sobie przygotowaliśmy odpowiedź 😀 Przygotowywałam się przez tydzień, w sumie od dnia kiedy się dowiedziałam o terminie. Nie uczyłam się cały czas, przez 3 dni tylko zapoznawałam się z zagdanieniami, myślałam nad nimi. Dzień przed obroną ćwiczyłam tylko prezentacje i czytałam swoją pracę. A dziś, czyli w dzień obrony robiłam wszystko by o niej nie myśleć 😉 Tutaj na prawdę trzeba pamiętać, ze obrona jest już zwieńczeniem naszej drogi. Tyle czasu pracowaliśmy na to, tyle już przeżyliśmy (no umówmy się, cięższych egzaminów), że już nie powinna nam być straszna. Chociaż jak straszy to uważam, ze nie jest to takie złe. Widać, ze nam zależy 🙂 Dziękuję, że napisałaś i pamiętałaś o tym. 🙂 Bardzo fajna obrony. Taka możliwość przygotowania się i spisania wszystkiego na pewno uspokaja. Kiedy musisz wszystko mówić od razu i „lecieć na żywca” możesz zapomnieć o czymś, czego się uczyłaś, a tak mogłaś sobie to spisać spokojnie na kartce. Bardzo fajny pomysł Twojej komisji. 🙂 Otóż to, bardzo uspokaja 🙂 Można sobie ułożyć wszystko w głowie, od razu człowiek się mniej stresuje 🙂 Jak przy każdym egzaminie po prostu robiła bym pod siebie, wymiotowała i zapomniała bym jak się nazywam. Wymiotujesz przed egzaminami? 🙁 Owszem, po egzaminie też, z niego w ogóle wychodzę, zapłakana, a potem przez pół dnia siedzę w toalecie, i choć bym nie wiem, jak chciała nie potrafię z tym walczyć, a próbowałam. Czyli zawsze tak reagujesz na stres związany z egzaminem. Pierwszy raz słyszę o aż tak potężnym stresie. Próbowałaś u jakiś lekarzy pytać? A może po prostu studia mają dla Ciebie zbyt wielką wagę. Skoro wciąż studiujesz, to na pewno zdajesz egzaminy, więc z perspektyw czasu nie powinny być one aż tak straszne. 🙂 Trzymam kciuki za to, żeby Ci się poprawiło. Ja jestem po dwóch obronach. Ostatnia – magisterska – była w środę. Legendy krążyły, rzeczywiście. Z jednej strony mówili, że to formalność, z drugiej, że ktoś oblał, bo nie odpowiedział na jedno banalne pytanie związane ze studiami. W rzeczywistości nie ma się czego bać. Jak napisałeś pracę, to obronisz. Powodzenia wszystkim, których to jeszcze czeka 😉 Oo dziękuję za wspierające słowa dla innych. 🙂 U mnie stres przed obroną był niesamowity chociaż wiedziałam, że będę miała bardzo fajną komisję. Stres wzrastał z każdą minutą ponieważ przewodniczący komisji spóźniał się bo zatrzymało go jakieś spotkanie i w sumie to było najgorsze w całej obronie. Jeżeli chodzi o samą obronę to u mnie wyglądała troszkę inaczej- najpierw prezentacja pracy a później 3 pytania na temat pracy. Dlatego zawsze cisnę się pierwsza w kolejce, żeby tyle nie czekać. Czekanie jest straszne. ;p Dla mnie najgorsze jest czekanie przed salą. Zawsze udziela mi się stres innych, a bardzo tego nie lubię, dlatego na swoją obronę niemal się spóźniłam. Byłam jednak bardzo wyluzowana, w końcu sport i bieganie to zdrowie i takie tam ;D Ale fakt faktem, obrona to, jak piszesz, formalność i nie ma co się nią przejmować:) Chociaż na mojej były jednak pytania, których się nie spodziewałam, co mnie trochę zbiło z pantałyku. Miałam za to przesympatyczną komisję, więc stres był zerowy 🙂 Pozdrawiam! Fajnie! Ja zawsze staram się pójść jako jedna z pierwszych, żeby mieć już za sobą i nie czekać. 🙂 Dzięki! Czeka mnie kolejna obrona we wrześniu! Inżynier poszedł gładko i wiem, że magister też. Muszę tylko pracę napisać 🙂 Taki tam szczegół. ;D Czuję obowiązek napisania jak to wygląda z drugiej strony – to znaczy, gdy wszyscy mówią, że „to formalność”, a okazuje się, że wcale nie. I, że prostsze niż egzaminy w sesji… Dostaliśmy ponad 30 zagadnień, po rozpisaniu wszystkich wyszło około 50 stron A4. Podczas gdy ludzie z naszego kierunku u innych promotorów wybierali sobie pytania, my dostaliśmy jedno trzy dni przed obroną, bo się o to nieźle upominaliśmy. Jedno pytanie od recenzenta pozostało tajemnicą. Jedno pytanie losowane z puli. Biorąc pod uwagę, że miałam do ogarnięcia ponad 50 stron zagadnień + 60 swojej pracy do powtórki, mogę powiedzieć, że to był pierwszy raz w ciągu całych, gdzie miałam do przyswojenia tyle materiału. Na pojedyncze egzaminy opracowywało się od 2 do 30 stron. Tutaj wiedza z całych studiów – na egzaminach z przedmiotów miałam zawsze 4 i 5, mam dobrą, ale krótką pamięć, więc wiele rzeczy wypadło mi z głowy i tak przykładowo 6 obszernych zagadnień z historii musiałam wkuwać na nowo. Wiele zależy również od recenzenta. Pierwsza trójka, która wyszła z sali (ten sam promotor, inny recenzent) powiedziała, że „luzik”. Byłam w kolejnej trójce i okazało się, że z naszym recenzentem już nie było tak łatwo – okazało się, że nie tylko ja miałam takie odczucia – obydwie osoby z mojej trójki po wyjściu z sali stwierdziły, że „masakra, ale nas przemaglował (recenzent)”. Kolega usłyszał „gdyby to był egzamin z przedmiotu u mnie to bym Cię oblał” (nieszczęśliwie trafił na pytanie przedmiotowe recenzenta). U nas nie było łatwo, u innych wręcz przeciwnie. Czasem się trafi dobrze, a czasem nie… Nie uważam, żeby moja obrona była łatwa, nawet porównując ją do egzaminów z prawa, ekonomii czy innych, w których do ogarnięcia była masa materiału. Czyli na obronę musiałaś przygotować się z większej ilości materiału niż nawet na trudne egzaminy? Współczuję. U nas jedna grupa też miała ciężką obronę, chociaż nie mieli aż tyle materiału. Ale zdali wszyscy. U Was też? Bo właśnie wydaje mi się, że nawet jeżeli maglują i maglują to i tak ludzie zdają. 🙂 Tak, wszyscy zdali 🙂 Potwierdzam – jeśli Twoja praca została dopuszczona przez promotora do obrony, to szanse oblania są znikome. Zresztą sami promotorzy chcą, żeby wszyscy podopieczni zdali, bo ich zdawalność świadczy o jakości przygotowania przez promotora 😉 Jest stresująco, bo to w końcu koniec pewnego etapu, ale nie jest trudno zdać! Oo! Ważny argument, nie pomyślałam o nim, a faktycznie promotorzy chcą mieć wysoką zdawalność wśród swoich studentów. 🙂 Ja swoją miałam 30 czerwca i w sumie, to wyglądało to zupełnie inaczej, niż to sobie wyobrażałam. Przede wszystkim moja komisja była ubrana jak na wakacje- promotor w miętowej koszuli i beżowych spodniach, przewodnicząca w kwiecistej spódnicy maxi. I ogólnie przyszli tam chyba się pośmiać, bo przy każdej osobie była salwa śmiechu. Z mojej grupy nikt nie spadł poniżej 4,5 😉 Hahaha! Ale czad! To się nazywa dobre podejście. ;D No i gratuluję! Dzięki i wzajemnie! ;* Moja obrona wyglądała zupełnie inaczej niż większość na moim wydziale. Promotorka była niezwykle wymagająca, więc napisanie pracy było okraszone łzami, wpatrywaniem się w ścianę i głęboką depresją trwającą 3 minuty, kiedy nie mogłam złożyć poprawnie zdania. Ogólnie dostaliśmy 24 zagadnienia jak każda grupa, tylko, że inni wybierali sobie po 3-4 i z tego mieli pytania, a my musieliśmy mieć wszystko. Z jednej strony czuję dumę, że zdałam, a z drugiej miałam żal, że tyle tego było. Pytanie do prac od promotora, od recenzenta i to jedno z 24. Poszłam pierwsza, dwie piątki dostałam więc fajnie było 🙂 Ważne, że zdane! Gratulacje i udanych wakacji teraz! ;D U mnie przed obroną promotor powtarzał, że ocena na dyplomie to średnia ważona ze wszystkich ocen w trakcie studiów, ocen z recenzji i oceny z obrony. Więc jeśli ktoś dotarł aż do tego momentu, to już nie ma innego wyjścia jak zdać 🙂 Poza tym miałam przygodę ze zmianą promotora dla całej grupy, przyszedł Pan, który na początku nas przerażał. Jednak okazał się świetnym człowiekiem, u którego chętnie napisałabym kolejną pracę 🙂 Bardzo wielu osobom pomogło to, że Pan po każdego z nas wyszedł z sali osobiście. Mnie przywitał tekstem „Karolka, dwa głębokie wdechy i idziemy to zdać :)”. Także nie zawsze obrona jest czymś strasznym, ale to fakt, że zależy na jaką komisję się trafi. Fajnie, że tak rozluźniał atmosferę! Czyli z góry zakładał, że musisz zdać, więc widać, że obrona to już formalność i przypieczętowanie całości studiów. 🙂 Też jestem po obronie. Jak tak czytam komentarze to nie wiem, czy miałam fajniej czy gorzej – ale na pewno inaczej. Nie dostałam żadnych zagadnień, pytań, nikt nam nawet nie powiedział jak to wygląda. Pracę mi się na początku pisało dobrze, później to już była raczej gonitwa za terminami. Stresowałam się obroną co niemiara, jak się okazało zupełnie bezpodstawnie. Trzy pytania, dwa odnośnie tematu pracy od pani promotor i jedno pytanie od recenzenta, w temacie około pracy. Niecałe dziesięć minut i po sprawie. Na przyszłość będę wiedziała, że nei ma się czym denerwować 🙂 Fajnie, że koniec końców i u Ciebie skończyło się to pozytywnie! 😉 Życzę powodzenia na następnej obronie! Gdzie kupiłaś szklankę ze zdjęcia? 🙂 Hej Klaudio, zdjęcie pochodzi z darmowego zbioru zdjęć, więc akurat nie ja je zrobiłam. 🙂 Dodaj komentarz
Sprawdzian? Sposób na naukę w jeden wieczór 12 lipca, 2021 /Posted by Zadania, projekty, kartkówki, a tu jeszcze sprawdzian, który kompletnie wypadł Ci z głowy! Nie ma szans, nie nauczysz się w jeden wieczór. Zastanawiasz się, co można zrobić? Jedyne wyjście to nie pójść do szkoły, bo to i tak skończy się jedynką! Nic bardziej mylnego, poświęć teraz 5 minut, a przekonasz się, że nie taki wilk straszny, jak go malują. Nie będę Cię oszukiwać, nie ma magicznego sposobu na nauczenie się w jeden wieczór całego materiału. Nic nie zastąpi systematycznej nauki i przyswajania materiału po każdych zajęciach. Ale teraz to nie pora na załamywanie rąk, zeszyt do ręki, książka przed nos i zaczynamy! Jeśli nadal Cię nie przekonałam, że warto podejść do sprawdzianu, to spójrz na to z innej perspektywy. Materiał, który przerabiasz w szkole ma układ spiralny. Co to oznacza? Nic innego jak to, że materiał powtarza się każdego roku tylko jest rozszerzany o kolejne nowe informacje. Dodatkowo treści z różnych przedmiotów przeplatają się ze sobą (ale myślę, że to pewnie widzisz). Nie ma więc opcji, żeby nie napisać nic, Twój mózg pracuje cały czas i otrzymuje kolejne informacje do przetworzenia, z których z pewnością coś uda Ci się wydobyć. Poza tym pamiętaj, że sprawdzian wywołuje stres, a stres z kolei wywołuje działanie adrenaliny i kortyzolu. Te dwa hormony powodują, że Twój organizm pracuje na wyższych obrotach, a zwłaszcza mózg, który jest niezbędny w edukacji. Sama czasami jestem zaskoczona tym, co potrafię zrobić bądź napisać, kiedy jestem w stanie pozytywnego stresu ☺ Na koniec dodam jeszcze, że lepiej przystąpić do sprawdzianu i dostać gorszą ocenę niż odpuścić na starcie. Sam nie wiesz na ile Cię stać i ile możesz dokonać. W takim razie – do dzieła! Mam nadzieję, że w tym momencie siedzisz już wygodnie, zwarty i gotowy do działania. W punktach przedstawię Ci plan działania: przedmiotowy Różnie wyglądają zeszyty – jedne pełne notatek a w innych same tematy. Mimo to naukę zaczynamy właśnie od niego. Zwróć uwagę, na to, co podyktował nauczyciel. Są to zawsze najważniejsze rzeczy, na które on będzie zwracał uwagę przy sprawdzaniu Twojej wiedzy. Często podkreśla, by zaznaczyć coś kolorem lub wykrzyknikiem – to prawie pewne, że zapyta o to na sprawdzianie! Inaczej mówiąc – źródło wiedzy. Niestety nie masz już czasu na dokładne czytanie i uczenie się wszystkich tematów po kolei. W takim razie patrzymy na podsumowanie rozdziału – zawsze znajdziesz tam okrojone wiadomości do tych najważniejszych – skup się na tym. Jeśli porównasz to z notatkami z zeszytu może okazać się, że nie ma tego tak dużo, jak sądziłeś. Tak, tak, dobrze widzisz – ściąga. Absolutnie nie namawiam Cię do korzystania z niej i oszukiwania. Oszukujesz nauczyciela, kolegów z klasy, ale przede wszystkim siebie. Pamiętaj oceny to nie wszystko, a uczciwość popłaca. Niemniej jednak przygotowanie ściągi to świetny sposób na naukę! Wypisz sobie na arteczce wszystkie najważniejsze informacje, sprawdzaj w zeszycie, podręczniku, wspomóż się informacjami z ćwiczeń. Pisząc – zapamiętujesz, a dodatkowo masz z czego powtarzać materiał przed testem. Mleko już się rozlało, zapomniałeś o sprawdzianie i nie ma już sensu zarywać nocy na naukę. Jeśli wypoczniesz i wyśpisz się, Twój mózg będzie lepiej pracował, a Ty masz większe szanse na pozytywną ocenę niż ucząc się do białego rana. śniadanie Pewnie nie raz słyszałeś, że śniadanie to najważniejszy posiłek dnia. Dokładnie tak! Pusty żołądek spowoduje, że zamiast skupić się na pisaniu odpowiedzi, Ty skupisz się na tym, żeby nie było słychać burczenia Twojego brzucha. Zjedz kanapkę, płatki, wypij sok i do boju! Jak zapewne widzisz, nie ma możliwości opanowania wszystkiego w jeden wieczór – gdyby tak było, każdy z nas byłby geniuszem. Nauka wymaga systematycznego podejścia i utrwalania wiedzy. Nawet jeśli jesteś od tego daleki, nie załamuj rąk, poświęć godzinę – dwie i uporaj się ze sprawdzianem! Potraktuj to jako wyzwanie i sprawdzenie swoich możliwości, a efekty mogę Cię pozytywnie zaskoczyć ☺ A może masz jakieś swoje sprawdzone sposoby na szybką naukę? Koniecznie podziel się z nami! Pozostałe artykuły Ile razy zdarza nam się uczyć, ale nie nauczyć? Każdego dnia nasz mózg pracuje na najwyższych obrotach i atakowany jest mnóstwem informacji. Nauczyciele przekazują coraz... Zobacz więcej Czy znasz to uczucie, kiedy wiesz że powinieneś usiąść do książek, ale za żadne skarby nie możesz się do tego zmobilizować? Wszystko wydaje się ważniejsze... Zobacz więcej Comments are closed
jak nauczyc sie na sprawdzian w jeden dzien